sobota, 18 stycznia 2014

Wspomnienia

    Czym właściwie są wspomnienia? Obrazem? Uczuciem? Jest to niewątpliwie coś zapisanego w naszej pamięci, ślad przeżytych doświadczeń. Coś co kreuje naszą aktualną osobowość. Czym więcej przeżyjemy, tym sami stajemy się klarowniejsi. Każdy z nas przeżył coś, co "zmieniło" nas w jakiś sposób... jednak co jeśli  nasze wspomnienia o tym wydarzeniu nie są takie, jak naprawdę wyglądało dane wydarzenie. Nie ma sposobu by potwierdzić nieomylność naszej pamięci. Bo czy da się "zapisać" własne myśli?

     Myśli da się oczywiście zapisać do pewnego stopnia. Ten blog powstał początkowo, by spełniać taką funkcję (co zresztą zauważyła niedawno Layla). Jednak nawet taki sposób, gdzie sam spisuję swoje przemyślenia ma w sobie pewien margines błędu. W moim przypadku jest to olbrzymia różnica pomiędzy tym co widzę w moim ciasnym umyśle, a co przekazuje do szerokiego internetu. Tak też mimo tego, że niby jest tu rodzaj pamiętnika myśli, to nie zaglądam do starszych postów. Nie czytam ich, ponieważ pamiętam dość dobrze o czym pisałem i nie są one dla mnie zbyt ciekawe (dodatkowo jedno z "przywracań" rozwaliło wygląd starszych postów, a ja leniwy człek i nie chce mi się poprawiać ich). Przeczytanie ich pewno pokazałoby mi jak aktualny ja różnię się ode mnie sprzed dwóch lat. Mogę w sumie przewidzieć co bym sobie wtedy pomyślał: "ale głupi byłem, teraz jestem mądrzejszy". Kłopot w tym, że za rok pomyślę to samo o aktualnym ja. Jednak to przeszły ja tworzę teraźniejszego i przyszłego mnie. To co wtedy myślałem aktualnie jest jedynie śladem w moim umyśle. Jednak jak każde wspomnienie z czasem i te się zacierają. Wspomnienie przemyśleń z przeszłości jest bliższe aktualnym przemyśleniom, jednak to co zapisałem różni się w większym stopniu. Dlaczego tak się dzieje, mimo iż myślę, że pamiętam dokładnie co wtedy myślałem?   
   Wspomnienia nie są tym czym myślimy, że są. Tak naprawdę wspominając coś, zmieniamy część tego wydarzenia i nadpisujemy czymś innym - aktualnym. Tworzymy wspomnienie wspomnienia, które dla nas jest nieróżniącym się od pierwowzoru, jednak zastępującym go. I tak z biegiem  czasu następują małe zmiany, niewidoczne dla nas, ponieważ jedyne co potrafimy przywołać z pamięci jest już zmodyfikowane wspomnienie. Za każdym razem gdy o czymś myślimy zastępujemy nowe luki czymś, czego tak naprawdę nie było w momencie, który wspominamy. Tak tworzy się nowy "ja" pamiętający życie inne niż było naprawdę, pamiętający przeszłość z elementami teraźniejszości. Jedno co pozostaje w nas jest doświadczenie i to jaki miało na nas wpływ. Jeżeli coś naprawdę nas zmieniło, to już tacy pozostaniemy. Najzabawniejsze jest jednak to, że gdy wspominamy co "myśleliśmy" przed zmianą, to nagle będziemy niezmienionego jeszcze wtedy "ja" nadpisywać już zmienionym, przez co tracimy nasze stare ja, a uzyskujemy nowe. Wszystko się zmienia, nic nie będzie takie jak dawniej.
     Odbiegając jednak od samych myśli, uczuć i emocji... nie tylko to zostaje zmienione. Spróbujcie sobie przypomnieć swoją kuchnie sprzed kilku lat. Proste prawda? Bywaliście w niej kilka razy dziennie, każdego dnia tygodnia, przez wszystkie lata swojego życia. Nic trudnego. Ale postarajcie się przypomnieć sobie każdy szczegół... Ja gdy sam sobie przypominam moją kuchnie sprzed lat, mimo że wiem, że układ mebli był inny, nawet aktualnie kuchnia mieści się w innym pomieszczeniu niż wtedy - mimo tego wszystkiego mój mózg szybko tworzy układ stary z aktualnymi rzeczami. Stary stół, którego nie pamiętam, zastępuje automatycznie nowym. Po prostu tak jakby on tam zawsze stał, wszystko inne zostaje mniej więcej na swoim miejscu, jednak stół jest inny. I w moim wspomnieniu kuchni stół pozostaje inny, niż był naprawdę w tym czasie, w którym powstało pierwotne wspomnienie tej kuchni. Także z automatu meble pomimo innego wyglądu, mają kolor ten sam co aktualne -choć naprawdę były inne. Jednak wiem to ja, że było inaczej, ale nawet jeśli ktoś skopiowałby moje myśli, to będzie widział wspomnienie z pozaklejanymi lukami czymś nowym. I tu jest kłopot, sam dla siebie tworze iluzję mojego starego życia, pamiętam jedynie wspomnienie czegoś, a nie pamiętam samej tej rzeczy. Czym więcej będę wspominał i nie zastanawiał się nad tym, to będzie coraz więcej zmienionych rzeczy. Mogę wyobrazić sobie całkowicie alternatywną kuchnie i tyle razy powtórzyć w sobie, że to jest prawdziwa kuchnia, że za kilka lat będę pamiętał alternatywę jako prawdę.
     Tak jest z każdą rzeczą, każdą myślą, możemy w każdym momencie stworzyć inną wersję czegoś i nadpisać prawdziwą wersję. Kłamstwo powtórzone wiele razy staje się prawdą, nie tylko jeśli chodzi o plotki, ale też jeśli chodzi o nasze własne, nikomu obcemu nie znane wspomnienia. Jednak czy to wada? Każdy z nas przeżył coś, co zmieniło nasze postępowanie w jakimś stopniu. Wiele z tych wydarzeń są z typu "nie chcę o tym pamiętać". Nasz mózg daje możliwość, by zapomnieć, by nadpisać złe wspomnienie czymś innym. Tylko czy to ma sens? Jeśli zapomnimy o czymś, dzięki czemu powinniśmy nie powtarzać jakiegoś błędu? Jeśli zapomnimy czemu do czegoś doszło, to nic nie zmienimy w sobie i za jakiś czas powtórzymy ten sam błąd i znów odniesiemy klęskę, którą będziemy chcieli zapomnieć. Więc z jednej strony warto o czymś zapomnieć tak do końca, by mieć całkowity spokój ducha, jednak z drugiej nie, bo za jakiś czas może się to powtórzyć. 
     Złoty środek? Znam jeden, sam go stosuje jako osoba, która w swoim życiu przeżyła coś, co mogło mnie zniszczyć. Zapomnieć część, zamienić coś, co "boli" pustymi kartkami i nie zapominać emocji, jakie wtedy czuliśmy. Wściekłość, smutek, rozczarowanie... tego nie wolno nam wymazać, nigdy. Dzięki temu nie powtórzymy swoich błędów. Jednak ten sposób też ma swoją cenę. Wiem że kogoś nienawidzę, jednak nie wiem dlaczego, jednakże wiem, że danej osobie nie warto ufać, choć nie wiem dlaczego. Niektórzy powiedzą, że jeśli nie pamiętasz dokładnie czemu kogoś nienawidzisz, to nie ma powodu, by go dalej nienawidzić. Według mnie nie jest to do końca dobra rada, ponieważ z jakiegoś powodu go znienawidziłem i mogę sobie przypomnieć uczucia jakie temu towarzyszyły (tak, nosze urazę w sercu przez długi czas). Jednak każdemu warto dać drugą szanse w każdej sytuacji, jednak jeśli zacznie wzbudzać we mnie te same uczucia, co kiedyś to widocznie nie był dany osobnik wart drugiej szansy. Sztuką jest przebaczać, jednak jeśli nie pamiętam czemu kogoś nienawidzę, to jest już o wiele łatwiej.

1 komentarz:

  1. I to uczucie kiedy mysle "Nienawidze go, ale nie wiem za co". Wtedy uwazam na takich ludzi. Wybaczam, chce zapomniec, ale uraza zostaje. Chociaz nigdy sie nad tym tak duzo nie zastanawialem...

    OdpowiedzUsuń