poniedziałek, 20 stycznia 2014

Po prostu Polska

Każdy młody człowiek (już nie mówiąc o starszych od nas) zdaje sobie sprawę z naszej sytuacji w kraju. Bezrobocie, które nie pozwala prowadzić normalnego życia, szwankująca służba zdrowia (chociaż „szwankująca” to za mało powiedziane), polityczne boje maskujące apele szarych, nic nie znaczących Polaków to zaledwie wierzchołek góry problemów obywateli. Kiedyś w telewizji usłyszałam piękne słowa, które brzmiały „To wstyd mieszkać w państwie, w którym młodzi ludzie mówią, że za pracą pojadą za granicę”. Tak, to prawda, prawda tak straszna, że zmusza do myślenia. Sprawiła, że zaczęłam zastanawiać się nad swoją przyszłością. Dodatkowo niedawno skończona lektura Szare śniegi Syberii również sprawiła, że moje myśli podążyły w tym kierunku, jednocześnie zahaczając o termin, który w dzisiejszym brutalnym świecie dawno został zapomniany – patriotyzm. Polska, przyszłość, patriotyzm…

Nie będę Wam tutaj streszczać historii głównej bohaterki Szarych śniegów Syberii czy też pisać recenzji książki (ten blog od tego nie jest). Chciałabym przybliżyć troszkę postać Liny. Lina ma piętnaście lat. Jej koszmar rozpoczyna się
Źródło
pewnej czerwcowej nocy 1941 roku, kiedy NKWD wkracza do jej domu, wywleka ją, jej Mamę i brata, po czym wywozi ich tysiące kilometrów od ojczyzny (Litwy) do obozów pracy. Wiecie co w ej postawie najbardziej zmusiło mnie do myślenia? Odwaga, siła, patriotyzm, pewność, że jeszcze wróci na Litwę, do Kowna, do swojego domu, nadzieja i niezłomność. Jednocześnie przypomniały mi się opowieści dziadków i Cioci o II wojnie światowej. Ilekroć słyszałam ich historie o tych paskudnych latach, tylekroć mój podziw dla młodych ludzi walczących na Polskę sięgał zenitu. Później przypomniałam sobie lekcje historii, na których mówiliśmy o zaborach i pierwszej wojnie światowej. Następnie moje myśli pomknęły głębiej, do XVII wieku, XVI, średniowiecza… i wiecie co? Nie chcę stąd wyjeżdżać, nigdy. Nie chcę jechać za granicę w poszukiwaniu pracy, bo rządzący nie potrafią nam zapewnić stanowisk i godnej przyszłości. Tak jak młodzi ludzie walczyli o swoją przyszłość w wolnym kraju, tak i ja chcę walczyć o swoją. Tutaj się urodziłam, ten kraj pokochałam, w nim się wychowałam i chcę w nim żyć. Tutaj dziadkowie opowiadali mi o swojej młodości, tutaj mknęłam quadem po wiejskich drogach, tutaj wspinałam się na szczyty naszych pięknych gór… i miałabym to opuścić, bo my, młodzi ludzie, siła napędowa przyszłości, przez kretynów z rządu nie możemy znaleźć pracy, założyć rodziny i żyć jak normalni obywatele dziesiątek innych państw?
Za bardzo kocham Polskę. Nie mówię tu o ludziach, którzy często są egoistyczni, zawistni i nie mają w sobie grama współczucia. Mówię o moim miejscu urodzenia. Mówię też o mojej rodzinie, która jest dla mnie najcenniejsza na całym świecie – jest dla mnie moją małą Polską. Mam też na myśli wszystkie historie, wspomnienia dziadków, tradycję, polską kulturę, swój honor…
O, właśnie, tradycja! To ona utwierdziła mnie w przekonaniu, że warto walczyć o przyszłość w swoim kraju. Po wczorajszym spektaklu jednego z najlepszych zespołów góralskich Hamernik (do którego miałam zaszczyt uczęszczać)
Źródło
powiedziałam sobie „Zadbam o to, aby moje dzieci i wnuki zostały wychowane według tych samych zasad, co moi dziadkowie, moi rodzice, mój brat i ja”. Dwugodzinny spektakl o góralskim weselu sprawił, że zaczęłam na poważnie być dumna ze swojego pochodzenia: że jestem Polką i góralką. Polacy mają niesamowitą historię, która została zbudowana na ludzkim poświęceniu, przelanej krwi i walce o wolny kraj. Mamy rezygnować z tego wszystkiego przez fałszywe przybłędy z sejmu? Naprawdę? Porzucić to wszystko? Zostawić kilkaset kilometrów za sobą tą piękną tradycję?
Nie wiem skąd Wy, czytelnicy tego posta, jesteście, ale zamknijcie na chwilę oczy i przypomnijcie sobie najpiękniejsze chwile z Waszego życia. Przebiegnijcie oczyma wyobraźni Wasz mały świat, czy to na wschodzie, zachodzie, północy, południu lub w centrum Polski. Pięknie, prawda? Cudownie jest widzieć rozległe polskie równiny, piękne szczyty gór, iść przez zielone lasy i czuć zapach polskiego morza.
Nasz kraj nie jest cudowny. Tak jak wspomniałam wcześniej – panuje tutaj duże bezrobocie, Polacy nie są słuchani przez polityków, państwowe instytucje działają jak chcą, a nie jak powinny, moda tutaj dociera z pewnym opóźnieniem, na nowe gadżety (telefony, smartfony, itp.) też trzeba trochę czekać, czasami trzeba sobie odmawiać wielu przyjemności, żeby kupić najpotrzebniejsze rzeczy, nie możemy żyć tak jak w bogatszych państwach… Nie o taki kraj walczyli nasi ojcowie, dziadkowie i pradziadkowie, ale chcieli, abyśmy go pokochali.
Ja go kocham, dlatego zostaję. Nie planuję wyjazdu. Chcę tutaj mieszkać, żyć, pracować i wychowywać swoje dzieci. Wiem, że wybiegam myślami daleko w przyszłość, ale tylko snucie pewnych planów, wizji i obrazów pomaga mi żyć dalej. Uciekam do przyszłości, aby przetrwać teraźniejszość.

W dzisiejszych czasach nie musimy brać broni i walczyć za Polskę – bo takie postępowanie najczęściej kojarzy się nam z patriotyzmem, zwłaszcza jeśli chodzi o historię Polski od początku XX wieku do połowy. Mimo to możemy być patriotami cały czas. Wystarczy tylko kochać nasz kraj, dbać o jego dobre imię, szanować oraz cenić jego historię i wierzyć w to, że kiedyś będzie lepiej. 

6 komentarzy:

  1. Świetny post, ale za to już Cię pochwaliłam. Dodatkowo, czekam na "Śniegi Syberii" ; )

    Pozdrawiam, Anath

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałbym poruszyć kilka kwestii dotyczącej wpisu, Z jednej strony to prawda. Niestety jest u nas bezrobocie, ale jeśli ktoś chce pracować i zarabiać uda mu się znaleźć tą prace. Na pewno nie będzie to praca marzeń ale z czegoś trzeba żyć. Jest też fakt że wielu młodych ludzi żyje u nas ponad stan żyjąc dniem dzisiejszym i tylko chwila się dla nich liczy, nie przejmując się co będzie dalej. Możliwość wykonania telefonu do rodzica z prośbą o kolejne pieniądze zawsze im poprawia humor. Interesuje mnie też jeden fakt mianowicie co jeśli ktoś jest patriotą, ale chciałby zwiedzać świat pracując w różnych zakątkach, poznając kulturę innego państwa, czy to zdrada wobec naszego kraju?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Wystarczy tylko kochać nasz kraj, dbać o jego dobre imię, szanować oraz cenić jego historię i wierzyć w to, że kiedyś będzie lepiej." ;)
      Hm, nie spotkałam się nigdy z takim stylem życia, jednak wydaje się ciekawy. Ma swoje zalety, ale i wady, jednak nie na tym będę się skupiać.
      We wpisie chodziło mi o to, że kiedy słyszymy "No bo to Polska" przed oczami mamy same najgorsze obrazy naszego kraju, stawiającego go w złym świetle. To nie jest dobra postawa. Tymczasem nasza piękna, wymęczona bitwami i wojnami Polska tak naprawdę jest cudowna, i z miłości do kraju (do jego historii, do swojego życia na tych ziemiach) powinno się o nim myśleć dobrze. Ta walka o przyszłość w Polsce jest moim planem, a kto jaką drogę wybierze...? Najważniejsze jest to, aby Polskę kochać, a nie myśleć "W końcu wyrwałam się z tej dziury". :) Czy można to nazwać zdradą? Chyba za mocne słowo. Jeżeli nie rozpowiada się paskudnych rzeczy o naszym kraju i nie działa się przeciw niemu, to chyba nie jest to zdradą.
      Dzięki za ciekawy komentarz ;)

      Usuń
    2. Dziękuje bardzo za odpowiedź i pozdrawiam. Jajkub

      Usuń