czwartek, 2 stycznia 2014

Niespełnione marzenia

Siedzę w książkach od piątego roku życia. Moje ręce trzymały kilkaset różnych powieści, odmiennych światów, innych rzeczywistości i niesamowitych historii, i choć każda z nich różniła się od poprzedniczki (z wyjątkiem marnych paranormalnych romansów, gdzie fabuła jest boleśnie schematyczna), większość z nich pozostawiła w moim życiu bardzo ważne, niepowtarzalne lekcje. Czym jest śmierć, co po sobie zostawimy, jak kochać, jak walczyć o najbliższych, czym jest odwaga, co wybrać, czym kierować się w życiu… Są to niezwykle ważne zagadnienia, ale nie zastanawiają mnie one tak bardzo, jak jedno, którego nie wymieniłam wcześniej. Marzenia.
Tak jak z książkami, tak i z marzeniami przeżyłam mnóstwo spotkań. Niektóre z nich spełniały się same, inne wtedy, kiedy się starałam, ale większość wciąż czeka. W tym samym czasie pewna myśl zaczęła towarzyszyć mojemu życiu: „Marzenia się nie spełniają – marzenia się spełnia”. Ale co, jeśli nie mogę spełnić swojego marzenia, bo jego powodzenie jest zależne od pewnych osób? Co, jeśli będę marzyć o pogodzeniu się z wrogiem i jako pierwsza wyciągnę do niego rękę, ale on odwróci się i nie przyjmie tego gestu? Co, jeśli będę marzyć o miłości, ale nie powiem tego osobie, która mi się podoba, bo ma swoje życie i swoje sukcesy? Co, jeśli będę marzyć o paczce przyjaciół z różnych światów, ale oni nie zaprzyjaźnią się, bo pałają do siebie nienawiścią?
Co innego jest marzyć o wycieczce do Norwegii/Japonii/Szwecji/whatever czy o kupnie płyty, a zupełnie inną rzeczą jest marzyć o relacjach między ludźmi. I właśnie te marzenia – zależne wyłącznie od naszych bliskich czy znajomych – są najgorsze. Przecież nie zmuszę nikogo, aby mnie szanował, lubił, kochał czy tolerował. Mogę przyczynić się do tego, ale nigdy nie zmienię tej osoby. Uczucia mają rozkwitnąć, narodzić się, ale my nie możemy siedzieć przy doniczce i gapić się w ziemię bez ziarna w środku, z nadzieją, że wyrośnie piękny kwiat. Nie mogę powiedzieć komuś „Teraz będziesz mnie lubił”, „Teraz będziesz mnie kochał” albo „Teraz zapomnisz o porachunkach z dawnych lat”, bo i we mnie, i w tej drugiej osobie pozostanie uraz, jakiś ślad. Po prostu istnieją marzenia, których nie możemy spełnić.

Wobec tego dla mnie zasada „Marzenia się nie spełniają – marzenia się spełnia” nie jest aktualna cały czas. Materialne marzenia jak najbardziej się spełnia, lecz uczuciowych już nie.

3 komentarze:

  1. Często wmawia się nam że wszystko jest osiągalne, że trzeba starać się do końca. Szczególnie wmawiają nam to filmy. Tam wszystko się udaje. Wydaje mi się, że nie da się spełnić wszystkich swoich marzeń, bo nie starczy nam na to sił. Dlatego właśnie czasami trzeba odpuścić i skupić się na czymś co jest ważniejsze czy bardziej osiągalne.
    Co do osiągania marzeń na temat relacji ludzkich, najłatwiej osiągnąć je nieczystymi metodami. Dlatego tak wielu ludzi gra i manipuluje innymi. A później wszystko pęka jak bańka mydlana...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety ludzie idą na łatwiznę, a coś zbudowane na miękkim fundamencie nie może przetrwać z biegiem czasu. Takie nieczyste zagrajki mają sens wyłącznie gdy chce się coś szybko osiągnąć nie przejmując się co będzie dalej. Jednak jeśli od czegoś oczekuje się trwałości trzeba to budować na stabilnej podstawie...

      Usuń
    2. Gra i manipulacja czyimiś uczuciami prędzej czy później wyjdzie w praniu. Wtedy prawda ujrzy światło. Natomiast jeśli chce się prawdziwej, stabilnej, dobrej i przyjemnej relacji z drugim człowiekiem, to manipulacja nic nie zrobi. Zgadzam się z Waszymi komentarzami ;)

      Usuń