środa, 8 stycznia 2014

Matrix

    Trylogii braci Wachowskich nie muszę chyba nikomu przedstawiać. Mam przynajmniej taką nadzieję, bo jestem zbyt leniwy, by streszczać tu całego Matrix'a. Jednak jeśli zdarzył się ktoś taki, który nie oglądał, któreś z części to ostrzegam, że mogę zaspoilerować część filmu. 

     Trylogia Matrix'a jest jedną z tych rzeczy, które wycisnęły na mojej (wtedy) młodej duszy głębokie ślady. Ile ja wtedy miałem lat gdy to po raz pierwszy oglądałem... 6 lub 7? Co dzieciak w takim wieku może myśleć o świecie. A Matrix nie jest lekkim filmem o bijatykach (choć tak oglądnięty i też jest spoko), a filmem zawierającym w sobie wiele przesłań filozoficznych i religijnych. Jako dzieciak od razu pomyślałem "a co jeśli faktycznie tak jest, że żyjemy tylko w iluzji i można "zhakować" własną wolą system". W sumie miało to dla mnie sens, bo skoro bylibyśmy zamknięci w Matrixie, to nie wiedzielibyśmy, że w nim jesteśmy. To myślenie u mnie ciągle pozostaje, że wszystko może być iluzją, że nie możemy całkowicie oddać się rzeczywistości nie zastanawiając się ani chwili nad nią, by wszędzie szukać drugiego dna... Tak, takie (popieprzone według wielu) myślenie mam mniej więcej od 13 lat. Ale drugą rzeczą którą od razu zauważyłem wtedy, podczas pierwszego oglądania pierwszej części było "takie ostrzeżenie przed Sztuczną Inteligencją". Tego w porównaniu z każdym innym podtekstem nie da się nie zauważyć. Wiele filmów porusza tę tematykę (Terminator) oraz często spotykany jest motyw kosmicznych robotów wyniszczających inne rasy. Wszystkie takie wzmianki pełnią jedną funkcje - ostrzegają nas ludzi obecnie żyjących przed czymś co możemy dokonać poprzez swoje zadufanie i wiarę w technologię. Gnamy do przodu z rozwojem chcąc, by wszystko wokół nas było coraz bardziej "smart". Wiadome brakuje naszym Smartphoną sztucznej inteligencji, lub raczej nam się tak wydaje, bo słownik, który zapamiętuje pisane przez nas często słowa i później sam je sugeruje potrafi się tak naprawdę "uczyć". A to już świadczy o niejakiej inteligencji. Tak, jestem sceptykiem co do zbyt pochopnego oddawaniu  komputerom władzy nad własnym życiem. Nie mówię tu o całkowitemu odłączeniu się od urządzeń, jednak jestem przeciwny nadmiernemu uzależnieniu od nich. Komputer ma być narzędziem a nie władającym. Zapominamy o tym, jednak te słowa, które przed chwilą napisałem będą zapewne początkiem wojny "rasowej" ludzi i SI. My nie potrafimy dogadać się między sobą, a co będzie gdy "coś" pełniące funkcję narzędzi i służby nagle zacznie odczuwać, ze są lepsi od nas? Będą mieli rację, w końcu ludzie to dość miękkie istoty w porównaniu z metalowymi robotami, oraz mniej inteligentne. No ok, aktualnie jeszcze inteligentniejsze, ale i tak już strasznie uzależnione od technologii. Egipcjanie wznosili piramidy, a my bez maszyn (najlepiej jeszcze by ktoś napisał program, a maszyna zrobiła resztę sama) nie potrafimy nic. Od razu tu wyjaśnię, że nie mam nic przeciwko protezom i innym egzoszkieletom, jednak jestem przeciwny oddawaniu im wolnej woli ;)
     Teraz troszku inaczej... Jako młodek umysłowy ustawiałem Matrix za buntem maszyn z Terminatora... To ogólnie ma jakieś tam powiązania. Ludzie wymyślają SI, wykorzystują je, oddają temu uzbrojenie. Jednak uciskane maszyny czując wyższość nad ludźmi postanawiają, że to teraz one są na szczycie, że taki bieg ma ewolucja. Wykańczająca wojna pomiędzy rasami, a później historia z Matrixa, czyli zasłanie nieba chmurami i ucieczka reszty ludzi. A roboty nie posiadające innego źródła energii wykorzystują ludzi i hodując ich na plantacjach utrzymując ich w wiecznym śnie w sztucznej rzeczywistości. O uwiezieniu w wirtualnej rzeczywistości kiedyś jeszcze wspomnę, więc dziś to sobie odpuszczę. Wracając do tematu, terminatory nie miały zbytnich kłopotów z zasilaniem i nie korzystały z energii słonecznych ani paliw kopalnych. Były atomowe, a maszyny z Matrixa cierpiały na brak energii, więc tu już coś co drastycznie łamie oś czasu. Jednak zastanawiając się nad maszynami z Matrixa... czemu one do cholery właściwie czerpały elektryczność z ludzi? W Trylogii wytłumaczone to jest, jakoby ludzie zasłali niebo chmurami i wykorzystali wszelkie paliwa kopalne (wizja nas za kilkadziesiąt lat, jeśli nie przestaniemy marnować paliw?). Przez to maszyny musiały szukać alternatyw i stwierdziły dziwnym trafem, że ludzie będą idealni. Ze wszystkich możliwych gatunków my najlepsi, pewno przez wielkość naszego mózgu i z chęci zemsty na nas za wcześniejsze traktowanie SI jako niewolników. Ktoś może powiedzieć, że maszyny nie wymyśliły, by np. wybudować na całej planecie wiatraki i z nich czerpać energię lub elektrownie wodne (nie ma ekologów, którzy truliby dupę o zagrożone gatunki, choć tak naprawdę głowy ich organizacji są przekupowane przez konkurencyjne koncerny paliwowe), lub wkopać się w głąb ziemi i tak jak ludzie w Syjonie wykorzystywać ciepło naszej planety o pozyskiwania energii. I oczywiście także tam ludzie nie mogli się obejść bez maszyn. Niby jest tekst, że te maszyny można w każdej chwili wyłączyć, jednak wyłączenie ich skutkowałoby śmiercią wszystkich ludzi... Ale podejście, że maszyny nie wymyśliły tego co wymieniłem wyżej jest błędne, one nie musiały tego wymyślać na nowo, to już zrobili ludzie i robili to ciągle na nowo (przypomnienie, Matrix w filmie był cykliczny o czym ludzie uwolnieni nie wiedzieli). Programy które żyły wśród ludzi w wirtualnej rzeczywistości mogły przecież skopiować ich pomysły i zastosować dla celów maszyn, zamiast męczyć się z ludźmi. Bo przecież sama wirtualna rzeczywistość była ustawiona na przełom XX i XXI wieku, czyli taką jak mamy poza filmem, z takim samym rozwojem technologicznym. Więc też i tam ludzie na pewno pozyskiwali energię  elektryczną z alternatywnych źródeł energii. 
     Sam myślę, że maszyny nie pieprzyłyby się z ludźmi i tworzeniem dla nich wirtualnej rzeczywistości, by utrzymać ich przy życiu, jedynie po to by pozyskiwać z nich energię i dopełnić pewnej zemsty na nich, lecz jako maszyny inteligentne,logiczne i pozbawione uczuć ruszyły by dalej, by jak najbardziej się rozwinąć. Pozbawione miękkich ciał i potrzebujące jedynie energii,by móc istnieć mogłyby zajść dużo dalej niż ludzie. Na pewno uciekłyby z Ziemi na inne planety, bo o nich też pewnieby słyszały od ludzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz